PROJEKT WSPÓŁFINANSOWANY PRZEZ SZWAJCARIE W RAMACH SZWAJCARSKIEGO
PROGRAMU WSPÓŁPRACY Z NOWYMI KRAJAMI CZŁONKOWSKIMI UNII EUROPEJSKIEJ

PROJECT SUPPORTED BY A GRANT FROM SWITZERLAND THROUGH
THE SWISS CONTRIBUTION TO THE ENLARGED EUROPEAN UNION

Sekrety map Google

Definicja mapy w ciągu ostatniej dekady przeszła drastyczną zmianę. Przeszliśmy od trzymanego w plecaku lub schowku samochodu kawałka papieru do interaktywnej, pozwalającej wyszukiwać obiekty, mówiącej mapy. To wielkie osiągnięcie technologiczne, które niewiele ludzi naprawdę docenia.

Jednak mało ludzi zdaje sobie sprawę jak napakowane danymi są takie mapy. Greg Miller, redaktor serwisu wired.com miał okazję przyjrzeć procesowi powstawania interaktywnych map w siedzibie Google.  Projekt pod nazwą Ground Truth, rozpoczęty w 2008 roku lecz do niedawna trzymany praktycznie w sekrecie opiera się na kombinacji ogromnej liczby algorytmów i ludzkiej pracy, aby odszyfrować wszelkie istotne informacje z dostępnych zdjęć satelitarnych i Street View.

Projekt Street View wszedł w życie w 2007 roku. Samochody robiące zdjęcia przejechały łącznie ponad 7 milionów mil. Na początku miał po prostu pokazać jak wygląda obszar wokół celu podróży. Brian McClendon, wiceprezydent Google Maps twierdzi, że „Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że jednym z najlepszych sposobów na przygotowywanie map jest posiadanie ogromnego zaplecza zdjęć terenu.”

Wykorzystywane algorytmy rozpoznawania obrazu pozwalają ‘wyciągnąć’ ze zdjęć numery domów, nazwy biznesów, ograniczenia prędkości, znaki drogowe i wiele innych. „Znaki stopu są trywialne, bardzo się wyróżniają. Określenie w jakie strony można skręcić ze skrzyżowania, to jest wyzwanie. Informacje te są czasami namalowane na drodze a czasami istnieją jedynie w postaci strzałek na znaku drogowym. Nawet jeśli rzeczywiście znajdują się na drodze, pojawia się problem używania różnych kolorów i rozmiarów strzałek.”, twierdzi McCledon.

Inny algorytm odpowiada za ekstrachowanie informacji o wysokości budynków ze zdjęć lotniczych i satelitarnych. Dla niektórych budowli utworzono nawet szczegółowe modele 3d. Google zaznacza, że niedawne przejęcie firmy Skybox wraz z ich doskonałej jakości zdjęciami satelitarnymi jeszcze bardziej poprawi dokładność map.

Jednak algorytmy i satelity nie zawsze mogą wymienić rękodzieło. Google zatrudnia duży zespół do manualnego sprawdzania i poprawiania map za pomocą zaprojektowanego przez samego siebie programu Atlas. Miller jest jedną z niewielu osób spoza firmy, która widziała program w akcji. Program pokazuje mapę w widoku hybrydowym (mapa nałożona na obraz satelitarny). Jednak w programie widać informacje przeznaczone do wewnętrznego użytku nawigacji Google. Drogi mają kolor uzależniony od możliwego na nich kierunku jazdy. Czerwone i zielone strzałki informują, w która stronę możemy skręcić. Widoczne są także znaki drogowe. Nick Volmar, pracownik Google pokazał, jak naprawić drogę która niespecjalnie pokrywała się z tą na zdjęciu satelitatnym – wystarczyło, że przeciągnął ją myszką.

Na jednej z map główna droga idąca przez San Francisco zaznaczona była szerszymi liniami – szerokość linii oznacza spodziewaną przepustowość drogi, i w takim przypadku oznacza, że większość użytkowników zostanie skierowana na tą właśnie drogę.

Google zdradza też, że dane lokalizacji przekazywane przez telefony komórkowe są doskonałym sposobem na określenie niespodziewanych zakazów skrętu oraz na oszacowanie częstotliwości ruchu na danej arterii.

Oprócz własnego zespołu, Google wykorzystuje też crowdfunding. Wypuszczony w 2011 roku program MapMaker umożliwia użytkownikom własnoręczne stworzenie map, głownie w miejscach gdzie dobre zdjęcia nie są dostępne.

Żyjemy w czasach, kiedy nawet mapy są inteligentne.

źródło: www.wired.com